18 kwietnia 2010

Bezwypadkowy samolot tanio sprzedam

W zasadzie nie wiem czy tanio. W każdym razie za 3,2 mln dolarów amerykańskich. Ale nie chodzi o cenę, lecz o treść ogłoszenia, które znalazłem w „Pulsie Biznesu” z wtorku 13 kwietnia 2010 r.

W zasadzie ogłoszenie jak ogłoszenie. Opis maszyny, cena, kontakt do sprzedającego. Tuż przed końcem znalazło się jednak słowo „bezwypadkowy”. W ogłoszeniu opublikowanym dokładnie trzy dni po katastrofie prezydenckiego tupolewa, ta sztampowa formułka, znana z ogłoszeń motoryzacyjnych, nabiera specyficznego znaczenia.


17 kwietnia 2010

Czy podatki to rozyrwka?

Dla nikogo normalnego nie. Ale kierownictwo Urzędu Skarbowego w Grodzisku Mazowieckim jest chyba innego zdania. W tamtejszym kinie miało się wczoraj odbyć spotkanie informacyjne dotyczące zasad rejestracji działalności gospodarczej w ramach tzw. jednego okienka oraz zasad realizacji zobowiązań podatkowych. Jego adresatami miały być osoby, które niedawno rozpoczęły lub dopiero zamierzają rozpocząć prowadzenie działalności gospodarczej.

Spotkanie zostało odwołane. Przyczyna? Żałoba narodowa.

Oficjalny komunikat w tej sprawie brzmi następująco:

„Naczelnik Urzędu Skarbowego w Grodzisku Mazowieckim informuje, że w związku z ogłoszeniem żałoby narodowej, po konsultacji z Burmistrzem Miasta i Gminy Grodzisk Mazowiecki podjęto decyzje o odwołaniu spotkania informacyjnego dla podatników, które miało odbyć się w piątek 16 kwietnia 2010r. godz. 10,00 w sali kinowej Centrum Kultury w Grodzisku Mazowieckim przy ul. Spółdzielczej 9. Spotkanie odbędzie się w późniejszym terminie.”

Zaiste kuriozalna argumentacja. Istotą żałoby – zarówno tej narodowej jak i zupełnie prywatnej – jest powstrzymanie się od rozrywek, np. koncertów czy zawodów sportowych. Jaki związek z jakąkolwiek żałobą ma informowanie ludzi o zasadach rozliczeń podatkowych? Czy jakikolwiek początkujący przedsiębiorca, najczęściej prowadzący zapewne jednoosobową działalność gospodarczą, przyszedłby na to spotkanie w celach rozrywkowych? A wreszcie, czy grodziski urząd z okazji żałoby przestał egzekwować obowiązki podatkowe?

5 kwietnia 2010

Ludzie Tuska przebili Kołodkę i Leppera

W ostatnich dniach zaostrzył się spór między Radą Polityki Pieniężnej a zarządem NBP. Dotyczy on sposobu wykorzystania zysku NBP. Rada chciałaby przeznaczyć go na pokrycie deficytu budżetu państwa. Pomysł nie nowy, bo zgłoszony na przełomie 2005 i 2006 r. przez Andrzeja Leppera, a w roku 2003 przez Grzegorza Kołodkę. A i tło takich zapędów się na przestrzeni lat nie zmienia. Taki czy inny rząd nie ma chęci ani koncepcji wprowadzenia jakichkolwiek zmian strukturalnych, które przyczyniłyby się do zmniejszenia deficytu budżetowego, aż w końcu zaczyna mieć przysłowiowy nóż na gardle. Wtedy spogląda na bilans NBP i widzi tam miliardy oszczędności wynikających ze zmian kursu złotego wobec walut obcych. Tak drobny szczegół jak to, że NBP działalności gospodarczej sensu stricto nie prowadzi i rezerwy tej instytucji to raczej zapisy księgowe niż realne pieniądze, jest oczywiście ignorowany.

Aktualna awantura pokazała jednak skrajny brak szacunku dla zasad demokratycznego państwa prawnego ze strony członków Rady Polityki Pieniężnej desygnowanych przez zaplecze polityczne rządu Donalda Tuska. Grupa ta mając większość w radzie przegłosowała zmianę zasad tworzenia rezerwy rewaluacyjnej. Niby w porządku bo rada ma do tego prawo. Tyle, że jej uchwała została podjęta 30 marca 2010 r., a ma być zastosowana do sprawozdania finansowego za rok 2009.

Nic to, że Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że zmiany podatkowe muszą być podejmowane na tyle wcześnie by można je opublikować co najmniej miesiąc przed rozpoczęciem roku podatkowego, którego mają dotyczyć. Nic to, że orzekł także, że niektóre zmiany w prawie wyborczym powinny mieć miejsce co najmniej pół roku przed wyborami, rozumianymi nie tylko jako sam akt głosowania, ale jako całość czynności objętych kalendarzem wyborczym. Nominaci pana Tuska uznali, że zmian zasad księgowania obowiązujących w NBP można dokonywać trzy miesiące po zakończeniu roku, którego mają dotyczyć!

A przecież nawet pan Lepper dbał o to by wszystko było lege artis i przed dobraniem się do rezerwy rewaluacyjnej chciał zmienić ustawę o NBP. Pan Kołodko postawił zaś na „urobienie” NBP, czyli klasyczną metodę dogadywania się rządów z niezależnymi instytucjami państwowymi w krajach demokratycznych. A mimo to Hanna Gronkiewicz-Waltz publicznie wypowiadała się przeciwko jego pomysłom. Gdy w dużo brutalniejszy sposób, skoku na NBP dokonują jej polityczni poplecznicy, sprzeciwów byłej szefowej banku centralnego jakoś nie słychać. Siedzi sobie cicho w pewnym pałacu, na placu – nomen omen - Bankowym.