16 sierpnia 2012

Sukces MVNO zależy od dostawcy infrastruktury


Właśnie objawił się nowy wirtualny operator komórkowy czyli tzw. MVNO. Jest nim Virgin Mobile Polska, czyli lokalna mutacja pierwszego tego typu przedsięwzięcia na świecie i jednego z nielicznych, które odniosły sukces. W Polsce ma razie niezłe wejście. Za minutę rozmowy z jakąkolwiek siecią w systemie pre-paid (abonamentu nie oferuje) oczekuje ledwie 19 groszy. W Orange, Play, Plusie i T-Mobile stawka rozmowy z innymi sieciami nie schodzi poniżej 29 groszy. W telekomach mających maszty z własnymi nadajnikami, dopiero w taryfach abonamentowych można liczyć na stawki podobne do Virgin Mobile.

Virgin Mobile nie dość, że tanio liczy za rozmowy, to nawet po doładowaniu konta kwotą zaledwie 5 zł pozwala dzwonić przez 365 dni i odbierać połączenia przez dni 425. Oferta nowicjusza jest więc jakościową zmianą w tym co proponują polscy MVNO.

Ci ostatni pojawili się w 2006 r. Według Urzędu Komunikacji Elektronicznej, na koniec 2011 r. działało 16 takich podmiotów, a ich łączny udział w rynku komórkowym nie przekraczał 1 proc. Wielu z tych co kiedyś próbowało sił w tym biznesie zaprzestało działalności, gdyż nie zdobyło tylu klientów by interes miał sens.

Dlaczego tak marnie idzie MVNO? U podstaw ich porażek bez wątpienia leży postawa tych, którzy mają własną sieć. By działalność MVNO miała sens, operatorzy dysponujący infrastrukturą muszą nie tylko dopuścić do jej użytkowania operatorów wirtualnych. Nade wszystko, muszą podjąć strategiczną decyzję o wyoutsourcowaniu części sprzedaży ze swoich firm. Wszystko co robią operatorzy wirtualni sprowadza się bowiem do marketingu i sprzedaży dostępu do fizycznie istniejących sieci komórkowych. By byli w stanie egzystować muszą zarobić na pokrycie kosztów marketingu i sprzedaży oraz dostępu do fizycznie istniejących nadajników. To zaś wymaga umożliwienia im tego dostępu po cenach odartych z marketingowo-sprzedażowych narzutów operatorów infrastrukturalnych. Z tym zaś nie jest najlepiej, co widać po taryfach MVNO. Są one w zasadzie kopiami stawek operatorów wirtualnych, a do tego wymagają znacznie częstszego doładowywania konta niż u tych pierwszych. Z punktu widzeniu potencjalnych użytkowników są więc mało atrakcyjne.

W czym leży więc tajemnica taryfy Virgin Mobile? Być może w tym, że podstawowym dostawcą infrastruktury, z której będzie korzystać jest P4, operator sieci Play. To najmniejszy z dużych operatorów infrastrukturalnych. Do tego powstał jako ostatni i by się przebić musiał być naprawdę innowacyjny. Jako pierwszy zaproponował pre-paidy z roczną ważnością konta na połączenia wychodzące po nawet najmniejszym doładowaniu, abonamenty bez limitu połączeń z Internetem, abonamenty bez limitu rozmów, czy też zdecydowanie tańszy od innych dostęp do usług Blackberry. Może więc też jako pierwszy zrozumiał istotę MVNO i stwierdził, że nawet dając mu tani dostęp do infrastruktury, zarobi jeśli operator wirtualny odniesie sukces.

1 komentarz:

  1. co do cen w obecnych mvno to zarówno nadal istniejący mBank mobile ma podobne stawki (19 gr/min) co wchodzący virgin, gadu air tez miało dobre stawki i sporo pakietów (chociaż oni są historią) i nie było spektakularnych sukcesów.

    Co do samego Virgin, w Polsce oni nie będą działać jako typowy MVNO, tylko korzystać będą z infrastruktury playa, bez własnych kart sim i swojej numeracji.

    OdpowiedzUsuń